Nic nie wskazuje, by Putin zamierzał zakończyć wojnę w Ukrainie: analiza BBC

Prezydent Rosji Władimir Putin przemawia podczas sesji plenarnej Klubu Wałdajskiego - corocznego spotkania ekspertów ds. rosyjskiej polityki wewnętrznej i zagranicznej. Soczi, Rosja, 2 października 2025 r.
    • Autor, Steve Rosenberg
    • Stanowisko, Redaktor BBC News ds. Rosji
    • Relacja z, Moskwa
  • Data publikacji
  • Czas czytania: 4 min

Gdy Władimir Putin przybył w środę do rosyjskiego parlamentu, by wygłosić przemówienie, czekało go ciepłe powitanie.

Po „specjalnej operacji wyborczej” - jak jedna z rosyjskich gazet określiła wrześniowe wybory do parlamentu - rządząca partia Jedna Rosja ma w Dumie Państwowej więcej deputowanych niż kiedykolwiek.

To umożliwia Kremlowi twierdzenie, że otrzymał od rosyjskiego narodu gromkie wotum zaufania.

Czego jednak miałby chcieć naród? Jak Putin wykorzysta wyborcze zwycięstwo?

Czy są oznaki, że jest gotowy przerwać to, co Kreml nazywa specjalną operacją wojskową w Ukrainie? Czy jednak powinniśmy przygotować się na dalszą eskalację na froncie i kolejne napięcia w stosunkach z Europą?

W tej chwili wszystko wskazuje na to, że Putin będzie kontynuował pełnoskalową inwazję na Ukrainę - mimo ogromnych strat na polu bitwy i uszczerbku dla rosyjskiej gospodarki.

Jego przemowy i oświadczenia wskazują, że wciąż wierzy w militarny triumf Rosji.

Kobieta w ciemnoniebieskiej kurtce wychodzi z kabiny wyborczej w Rosji.
Podpis zdjęcia, Wrześniowe głosowanie do Dumy było ściśle kontrolowane przez Kreml. Partia Putina, Jedna Rosja, uzyskała najwięcej mandatów w historii

Sądząc po doniesieniach rosyjskich mediów, Kreml czerpie nadzieję z oświadczeń o niedoborze pocisków do systemów obrony przeciwlotniczej w Ukrainie. Oczekuje też, że zimowe ataki zwiększą presję na ukraińskie społeczeństwo.

Władze w Ukrainie mówią o trudnościach w zestrzeliwaniu rosyjskich pocisków balistycznych i nowych dronów z napędem odrzutowym, które co dzień atakują kraj.

Co z sojusznikami Kijowa?

Kreml nie kryje, że chce, by państwa Europy ograniczyły wojskowe i finansowe wsparcie dla Ukrainy. Według Moskwy europejskie wsparcie przedłuża wojnę - lub, mówiąc ściślej, utrudnia Rosjanom zwycięstwo.

Według europejskich władz Rosja wysyła niezbyt subtelne sygnały niezadowolenia.

Państwa Europy oskarżają Kreml o prowadzenie przeciw nim nasilającej się wojny hybrydowej - w tym cyberataków, aktów sabotażu i naruszania ich przestrzeni powietrznej. Na niemieckim lotnisku w Lipsku, w pobliżu ukraińskich samolotów transportowych, znaleziono w sierpniu dron z ładunkiem wybuchowym.

Wygląda to na tajną kampanię w „szarej strefie" między wojną a pokojem.

Rozmawiałem w tym tygodniu z szefem rosyjskiej dyplomacji, Siergiejem Ławrowem. Zapytałem, czy jest gotów przyznać, że Moskwa prowadzi wojnę hybrydową przeciw Europie.

„Masz na myśli niszczenie dronów i pocisków, które Wielka Brytania i kontynentalna Europa dostarczają Ukrainie, i które są wykorzystywane do ataków na nas?", odparł Ławrow.

„Jeśli przyznajecie, że wasza broń jest używana do ataków na nas, a my ją niszczymy, możecie to nazwać, jak chcecie. Nie mam jednak wątpliwości, że to wojna, którą Europa toczy przeciw nam. Mówimy to od dawna”.

Siergiej Ławrow (po lewej), w szarym garniturze i białej koszuli bez krawata, rozmawia z red. Steve’em Rosenbergiem podczas dorocznego spotkania Klubu Wałdajskiego.
Podpis zdjęcia, „To wojna, którą Europa toczy przeciw nam," powiedział BBC szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow

Takie jest od jakiegoś czasu oficjalne stanowisko Moskwy: wydarzenia w Ukrainie są równoznaczne z wojną Europy z Rosją. Ta narracja pomija fakt, że to Kreml rozpoczął w 2022 roku pełnoskalową inwazję na sąsiada i nadal prowadzi wojnę.

Jak daleko posunęłaby się Rosja, by przerwać europejskie wsparcie dla Kijowa? Czy Moskwa czynnie przygotowuje się do rozpoczęcia konfliktu zbrojnego z europejskim członkiem NATO?

Wydaje się to mało prawdopodobne. Po ponad czterech i pół roku wojny rosyjskiej armii nie udało się jeszcze zająć całego Donbasu - sąsiadującego z Rosją regionu na wschodzie Ukrainy.

Zamiarem Kremla może nie być walka z Europą, ale sianie paniki, by zniechęcić Europejczyków do wspierania Kijowa.

Wsłuchajmy się w rosyjskie przesłanie.

„Jeśli [Europejczycy] będą kontynuować tę wojnę - europejską wojnę wspomaganą przez Amerykę - przeciwko Rosji na terytorium Ukrainy, prędzej czy później poczujemy potrzebę eskalacji," ostrzega znany politolog Siergiej Karaganow, honorowy przewodniczący rosyjskiej Rady Polityki Zagranicznej i Obronnej.

„Według moich scenariuszy pierwsza seria uderzeń będzie konwencjonalna," powiedział mi Karaganow. „Jednak jeśli Europa się nie podda, będziemy niestety musieli sięgnąć po broń jądrową. Z niektórych krajów europejskich niewiele zostanie”.

Czy Europa nie odpowiedziałaby jednak na rosyjski atak jądrowy? Zasugerowałem Karaganowowi, że również z Rosji mogłoby niewiele pozostać.

„Nie, nie będzie żadnej odpowiedzi ze strony Europy," odpowiedział. „Wielka Brytania zaatakuje Rosję bronią jądrową? Mam nadzieję, że nie jesteś aż tak szalony. Jestem pewien, że Amerykanie nie są aż tak szaleni”.

Siergiej Karaganow (po prawej) i red. Steve Rosenberg rozmawiają podczas spaceru po parku. Obaj są ubrani w granatowe garnitury. Karaganow ma na szyi smycz z uchwytem na czerwony identyfikator. Red. Rosenberg trzyma mikrofon.
Podpis zdjęcia, Politolog Siergiej Karaganow (z prawej) twierdzi, że jeśli Europa nie przestanie wspierać Ukrainy, Rosja może sięgnąć po broń jądrową

Zapytałem go, czy zgadza się, że ostatnie cztery i pół roku były dla Rosji katastrofalne pod względem liczby ofiar, pogarszającej się sytuacji bezpieczeństwa i strat gospodarczych.

„Straciliśmy wielu ludzi, tak," przyznał. „Krytykuję mój rząd za to, że nie działał wystarczająco surowo. Jednak teraz stajemy się wobec Ukrainy wystarczająco surowi. Sprawiamy, że nie będzie państwem zdolnym do przetrwania”.

Jeśli właśnie to jest celem Moskwy, trudno wyobrazić sobie rychłe zakończenie wojny.

Kreml nie przestaje też krytykować tego, co uważa za zachodnie podwójne standardy. W niedawnym wystąpieniu na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ Ławrow oskarżył Zachód o uciekanie się do „brutalnej siły”.

„Czy to, co zrobili w Wenezueli, było miękką siłą czy brutalną siłą?”, zapytał mnie szef rosyjskiej dyplomacji podczas niedawnej rozmowy. Miał na myśli styczniowe pojmanie wenezuelskiego lidera Nicolása Maduro podczas amerykańskiej operacji wojskowej w Caracas.

„Czy to, że [USA] bombardowały i zabijały irańskich przywódców wraz z rodzinami, w tym dziećmi, nie jest brutalną siłą?”

Czy Rosja nie ucieka się codziennie do brutalnej siły w Ukrainie? - odpowiedziałem.

„Jeśli masz na myśli niszczenie infrastruktury wykorzystywanej przez wspierany przez Zachód nazistowski reżim do prowadzenia wojny z Federacją Rosyjską, to uciekamy się do brutalnej siły, by wyeliminować to bezpośrednie zagrożenie," odparł Ławrow.

To kolejny element rosyjskiej narracji: fałszywe przedstawianie Ukrainy jako państwa neonazistowskiego, by usprawiedliwić własne działania.

To, że Rosja przyznaje się do stosowania w Ukrainie „brutalnej siły” samo w sobie jest dowodem, że nie zamierza szukać porozumienia.

Tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu użyto narzędzi AI, w ramach projektu pilotażowego.

Opracowanie: Joanna Kozłowska