'Zostaliśmy oszukani': kobieta, która wabi cudzoziemców w pułapkę rosyjskiej wojny
- Autor, Nawal Al-Maghafi
- Stanowisko, Starszy korespondent ds. międzynarodowych dochodzeń
- Autor, Sheida Kiran
- Stanowisko, BBC Eye Investigations
- Data publikacji
- Czas czytania: 9 min
Płomienie trawią krawędzie paszportu Omara. „Dobrze się pali", mówi po rosyjsku kobiecy głos w nagraniu wideo.
Omar, 26-letni robotnik budowlany z Syrii, został wysłany na linię frontu w rosyjskiej wojnie przeciwko Ukrainie i służył tam około dziewięciu miesięcy, gdy wysłano mu ten film na telefon.
Omar rozpoznał głos kobiety.
To była Polina Aleksandrowna Azarnych, która – jak twierdzi Omar – pomogła mu zaciągnąć się do walki po stronie Rosji, obiecując dobrze płatną pracę i rosyjskie obywatelstwo.
Teraz jednak była wściekła.
W serii wiadomości głosowych z Ukrainy Omar, który ze względów bezpieczeństwa używa pseudonimu, opisuje swoje przerażenie i to, jak został uwięziony w strefie wojny.
Mówi, że Azarnych obiecała, że jeśli zapłaci jej 3 tys. dolarów (ok. 11 tys. złotych), zapewni mu stanowisko niewymagające walki na froncie.
Omar twierdzi jednak, że po zaledwie 10 dniach szkolenia został wysłany na front i z tego powodu odmówił zapłaty. W odpowiedzi Azarnych spaliła jego paszport.
Omar dodaje, że próbował odmówić udziału w misji, ale dowódcy grozili mu śmiercią lub więzieniem.
„Zostaliśmy oszukani… ta kobieta kłamie, jest oszustką," mówi Omar.

Źródło zdjęcia, Telegram
Śledztwo BBC Eye pokazało sposób, w jaki Azarnych, 40-letnia była nauczycielka, wykorzystywała kanał na Telegramie, by wabić młodych mężczyzn – często z biednych krajów – do wstępowania do rosyjskiego wojska.
Uśmiechnięte nagrania wideo i optymistyczne wpisy byłej nauczycielki oferują „roczne kontrakty" w zamian za „służbę wojskową".
BBC World Service zidentyfikowała niemal 500 przypadków, w których Azarnych dostarczyła dokumenty – określane jako "zaproszenia" – które umożliwiały ich odbiorcom wjazd do Rosji w celu wstąpienia do wojska.
Dotyczyły one mężczyzn – głównie z Syrii, Egiptu i Jemenu – którzy, jak się wydaje, przesłali jej dane paszportowe, aby się zaciągnąć.
Jednak rekruci i ich bliscy powiedzieli BBC, że Azarnych wprowadzała mężczyzn w błąd. Miała przekonywać ich, że unikną walki na froncie, nie informowała, że po roku służby nie będą mogli odejść, a wobec tych, którzy podważali jej zapewnienia, stosowała groźby.
Skonfrontowana przez BBC, odrzuciła te zarzuty.
Dwanaście rodzin opowiedziało BBC o młodych mężczyznach, których – ich zdaniem – Azarnych zrekrutowała, a którzy dziś są martwi lub uznawani za zaginionych.

Źródło zdjęcia, Telegram
W kraju Rosja rozszerzyła pobór, rekrutowała więźniów i oferowała coraz hojniejsze premie za podpisanie kontraktu, aby utrzymać wojnę w Ukrainie mimo znacznych strat.
W maju 2026 r. brytyjska służba specjalna GSHQ podała, że według jej szacunków od lutego 2022 r. podczas działań wojennych Rosji przeciwko Ukrainie zginęło około 500,000 rosyjskich żołnierzy.
Ukraina twierdzi, że podczas pełnoskalowiej inwazji Rosji zginęło lub zostało rannych około 1,5 mln rosyjskich żołnierzy.
Według BBC News Russian, straty rosyjskich wojsk w Ukrainie rosły w ubiegłym roku szybciej niż kiedykolwiek wcześniej.
Trudno ustalić, ilu cudzoziemców dołączyło do rosyjskiej armii.
Analiza BBC Russian, uwzględniająca także liczbę zabitych i rannych cudzoziemców, sugeruje, że do stycznia 2026 r. co najmniej 20 tys. cudzoziemców mogło się zaciągnąć do rosyjskiego armii.
Według analizy ponad 3,500 cudzoziemców - w tym z krajów takich jak Ekwador, Uganda, USA, Wietnam i Sri Lanka - zginęło walcząc dla Rosji w wojnie przeciw Ukrainie.
Ukraina również poniosła znaczne straty i też przyjęła zagranicznych bojowników do swoich szeregów.
'Wszędzie ciała'

Źródło zdjęcia, ANDREY BORODULIN/AFP via Getty Images
Pierwszy kontakt Omara z Azarnych miał miejsce w marcu 2024 r., gdy mężczyzna znalazł się na lotnisku w Moskwie niemal bez pieniędzy, wraz z 14 innymi Syryjczykami.
W Syrii w tym czasie brakowało pracy, a zarobki były niskie.
Omar mówi, że rekruter w Syrii zaoferował mu - oraz innym mężczyznom - to, co rozumieli jako cywilną pracę polegającą na ochronie obiektów naftowych w Rosji.
Po przylocie do Moskwy okazało się, że zostali oszukani. Jak relacjonuje Omar, podczas gorączkowych poszukiwań pomocy w internecie jeden z mężczyzn trafił na kanał Azarnych i napisał do niej.
Według jego relacji w ciągu kilku godzin pojawiła się na lotnisku i zabrała ich pociągiem do ośrodka rekrutacyjnego w Briańsku, w zachodniej części Rosji.
Tam – jak mówi – zaoferowała im roczne kontrakty w rosyjskiej armii, z miesięcznym wynagrodzeniem odpowiadającym ok. 2,5 tys. dolarów (ok. 9 tys. zł) oraz premią za podpisanie [kontraktu] w wysokości 5 tys. dolarów (ok. 18 tys. zł) . Były to kwoty, o jakich w Syrii mogli tylko marzyć.
Omar mówi, że kontrakty były napisane w języku rosyjskim, którego żaden z mężczyzn nie rozumiał, a Azarnych zabrała ich paszporty, z obietnicą rosyjskiego obywatelstwa.
Obiecała też, jak twierdzi Omar, że będą mogli uniknąć ról bojowych, jeśli zapłacą jej po 3 tys. dolarów z premii.
Jednak – jak mówi Omar – po około miesiącu znalazł się na linii frontu, po zaledwie 10 dniach szkolenia i bez doświadczenia wojskowego.
„W 100% tu zginiemy," mówi w jednej z wiadomości głosowych wysłanych do zespołu śledczego BBC.
„Mnóstwo rannych, mnóstwo eksplozji, mnóstwo ostrzału. Jeśli nie zginiesz od wybuchu, zginiesz od spadających odłamków," powiedział w maju 2024 r.
„Wszędzie martwe ciała… deptałem po trupach, niech Bóg mi wybaczy," relacjonuje w następnym miesiącu.
„Jeśli ktoś ginie - widziałem to na własne oczy - wkładają go do worka na śmieci i rzucają obok drzewa," dodał.
Po niemal roku odkrył coś, czego – jak twierdzi – Azarnych nie wyjaśniła: rosyjski dekret z 2022 r. zasadniczo pozwala wojsku automatycznie przedłużać kontrakty żołnierzy do czasu zakończenia wojny.
„Jeśli przedłużą kontrakt, jestem skończony. O Boże!" mówi.
Jego kontrakt został przedłużony.

Źródło zdjęcia, Roman Chop/Global Images Ukraine via Getty Images
'Zrekrutowany z uniwersytetu'
Kanał Azarnych na Telegramie miał w czasie pisania tego artykułu 21 tys. subskrybentów.
W jej wpisach często pojawiały się instrukcje, by osoby chcące wstąpić do rosyjskiego wojska wysłały jej skan paszportu.
Następnie publikowała dokumenty zaproszeń, które czasem zawierały listę nazwisk mężczyzn, których dotyczyły.
BBC zidentyfikowała ponad 490 takich zaproszeń wysłanych w ciągu ostatniego roku do mężczyzn z krajów takich jak Jemen, Syria, Egipt, Maroko, Irak, Wybrzeże Kości Słoniowej i Nigeria.
Jej wpisy mówiły o rekrutacji do „elitarnego międzynarodowego batalionu" oraz wyraźnie zaznaczały, że kwalifikowały się też osoby przebywające w Rosji nielegalnie – w tym takie, którym wygasły wizy.

Źródło zdjęcia, Telegram
Rozmawialiśmy z ośmioma zagranicznymi bojownikami - w tym z Omarem - którzy zostali zrekrutowani przez Azarnych, a także z rodzinami 12 mężczyzn zaginionych lub zabitych.
Wielu uważało, że Azarnych wprowadziła rekrutów w błąd lub ich wykorzystała.
Mówili nam, że mężczyźni wiedzieli, iż wstępują do wojska, ale nie spodziewali się służby na linii frontu.
Kilku – jak Omar – uważało, że mieli niewystarczające szkolenie lub że będą mogli odejść po roku służby.
W Egipcie Yousef, którego imię również zmieniliśmy, powiedział BBC, że jego starszy brat Mohammed rozpoczął studia na uniwersytecie w Jekaterynburgu w Rosji w 2022 r.
Jednak, jak mówi Yousef, miał trudności z opłaceniem czesnego i powiedział rodzinie, że rosyjska kobieta o imieniu Polina zaczęła oferować mu pomoc online, w tym pracę z rosyjskim wojskiem, która, jak wierzył, miał pozwolić mu kontynuować studia.
„Obiecała mu mieszkanie i obywatelstwo… miesięczne wydatki," mówi.
„Nagle został wysłany do Ukrainy. Znalazł się na wojnie," dodaje Yousef.
Ostatnia rozmowa miała miejsce 24 stycznia 2024 r. Około rok później – jak mówi Yousef – na Telegramie przyszła wiadomość z rosyjskiego numeru - były w niej zdjęcia ciała Mohammeda.
Rodzina dowiedziała się ostatecznie, że zginął niemal rok wcześniej.
'Niektórzy stracili rozum'
Azarnych stała się „jednym z najważniejszych rekruterów" rosyjskiej armii – mówi Habib, inny Syryjczyk, który służył w rosyjskim wojsku.
Zgodził się wystąpić przed kamerą, ale mówił pod pseudonimem z obawy przed konsekwencjami.
Habib twierdzi, że on i Azarnych „współpracowali przez około trzy lata przy zaproszeniach wizowych do Rosji".
Nie podał dalszych szczegółów, a jego roli nie udało się potwierdzić.
Zdjęcie z mediów społecznościowych z 2024 r. pokazuje Habiba obok Azarnych.
Azarnych, która pochodzi z południowo-zachodniego regionu Rosji Woroneż, prowadziła wcześniej grupę na Facebooku pomagającą arabskim studentom przyjeżdżać na studia do Moskwy, zanim w 2024 r. założyła kanał na Telegramie.

Habib mówi, że większość zagranicznych rekrutów przyjeżdżała, oczekując ról związanych z ochroną obiektów lub pełnieniem służby na punktach kontrolnych.
„Arabowie, którzy przyjeżdżają, giną natychmiast. Niektórzy tracili zmysły – trudno patrzeć na martwe ciała," mówi.
Habib twierdzi, że spotkał Omara - i innych Syryjczyków - na poligonie szkoleniowym.
„Obiecała im obywatelstwo, dobre pensje i bezpieczeństwo," mówi.
„Ale gdy raz podpiszesz tu kontrakt, nie ma drogi wyjścia".
„Żaden z nich nie wiedział, jak posługiwać się bronią. Nawet gdy do nich strzelano, nie odpowiadali ogniem… a jeśli nie strzelasz, zginiesz," dodaje.
„Polina zabierała tych mężczyzn, wiedząc, że pójdą na śmierć".
Twierdzi, że „otrzymywała od armii 300 dolarów (ok. 1085 zł) za każdą zrekrutowaną osobę". BBC nie była w stanie tego potwierdzić, choć inni rekruci również mówili, że wierzą, iż otrzymywała wynagrodzenie.
'Nic nie dzieje się za darmo'
Wpisy Azarnych z połowy 2024 r., mówią o rekrutach, którzy „uczestniczyli w działaniach zbrojnych", i wspominają o zagranicznych bojownikach, którzy zginęli w walce.
„Wszyscy doskonale rozumieliście, że idziecie na wojnę," mówi w jednym z nagrań z października 2024 r.
„Myśleliście, że dostaniecie rosyjski paszport, nic nie będziecie robić i będziecie mieszkać w pięciogwiazdkowym hotelu?… Nic nie jest za darmo".
BBC dotarła do wiadomości głosowej z 2024 r., która została wysłana przez Azarnych do matki, której syn służył w wojsku.
Azarnych mówi, że kobieta „opublikowała coś okropnego o rosyjskiej armii".
Używając wulgaryzmów, grozi życiu syna i ostrzega kobietę: „Znajdę ciebie i wszystkie twoje dzieci".
BBC wielokrotnie próbowała skontaktować się z Azarnych.
Azarnych początkowo mówiła, że zgodzi się na wywiad, jeśli przyjedziemy do Rosji, ale BBC odmówiło ze względów bezpieczeństwa.
Później, zapytana w rozmowie głosowej o zarzuty, że rekrutom obiecywano niebojowe role, rozłączyła się.
W wysłanych później wiadomościach głosowych twierdziła, że nasza praca jest „nieprofesjonalna", i ostrzegała przed możliwym postępowaniem o zniesławienie.
Dodała też: „Nasi szanowni Arabowie mogą wsadzić sobie te oskarżenia w tyłek".
BBC skontaktowała się z rosyjskim Ministerstwem Spraw Zagranicznych i Ministerstwem Obrony z prośbą o komentarz, lecz nie otrzymała odpowiedzi.
Wcześniej, w marcu 2022 r., prezydent Putin poparł rekrutację mężczyzn z Bliskiego Wschodu, podkreślając, że kierują nimi pobudki ideologiczne, nie finansowe: „Są ludzie, którzy chcą przyjechać dobrowolnie, nie dla pieniędzy, aby udzielać pomocy ludziom".

Źródło zdjęcia, Telegram
'Zachęty finansowe'
Dziennikarze i badacze śledzący ten temat mówią, że osoby takie jak Azarnych są częścią sieci nieformalnych rekruterów.
BBC znalazła dwa inne konta na Telegramie w języku arabskim składające podobne oferty wstąpienia do rosyjskiego wojska.
Jedno z nich zawiera wpisy pokazujące dokumenty zaproszeń i listy nazwisk, drugie reklamowało wysokie premie za podpisanie kontraktu do „elitarnego batalionu".
We wrześniu kenijska policja poinformowała, że rozbiła podejrzany „syndykat handlu ludźmi", który – jak twierdziła – zwabiał Kenijczyków ofertami pracy, a następnie wysyłał ich do walki w Ukrainie.
Kateryna Stepanenko, analityczka z Institute for the Study of War, powiedziała BBC, że niektóre władze miejskie i regionalne w Rosji oferowały zachęty pieniężne sięgające 4 tys. dolarów (ok. 14.5 tys. zł) osobom takim jak specjaliści HR czy lokalni mieszkańcy, którzy rekrutowali Rosjan lub cudzoziemców do służby wojskowej.
Powiedziała, że Kreml początkowo wykorzystywał większe podmioty, takie jak prywatna grupa wojskowa Wagnera i system więzienny, ale od 2024 r.„angażuje także lokalnych mieszkańców i mniejsze firmy".
„To sugeruje mi, że wcześniejsze formy rekrutacji nie generują już takiej liczby rekrutów," dodała.
Tymczasem Habib wrócił do Syrii po tym, gdy – jak twierdzi – przekupił kilku dowódców, by rozwiązali jego kontrakt.
Omar ostatecznie otrzymał rosyjskie obywatelstwo i też zdołał wrócić do Syrii.
Dwóch Syryjczyków, z którymi służył, nie żyje - twierdzą ich rodziny.
Azarnych „widzi w nas liczby albo pieniądze – nie widzi w nas ludzi," mówi Omar.
„Nie wybaczymy jej tego, co nam zrobiła".
Dodatkowy reportaż: Olga Iwszina, Gehad Abbas, Ali Ibrahim, Victoria Arakelyan i Rayan Maarouf.
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.
Edycja: Kamila Koronska









