„Kandydaci zasługują na więcej". Jak AI zmienia rynek pracy młodych ludzi

    • Autor, Yana Lyushnevska
    • Stanowisko, BBC Monitoring
  • Data publikacji
  • Czas czytania: 6 min

Rozwój sztucznej inteligencji diametralnie zmienił sposób, w jaki ludzie szukają pracy.

Jak zauważają europejskie media, kandydaci na całym świecie, zwłaszcza młodzi ludzie dopiero rozpoczynający karierę zawodową, skarżą się, że z procesu rekrutacji stopniowo zanika bezpośredni kontakt z drugim człowiekiem.

Jednym z najbardziej widocznych przejawów tej zmiany jest rosnąca popularność tzw. jednostronnych rozmów wideo, podczas których kandydaci odpowiadają na wcześniej nagrane pytania zadawane przez system oparty na sztucznej inteligencji. Wielu opisuje to doświadczenie jako „dezorientujące" i „przygnębiające".

Jednocześnie sami kandydaci coraz częściej korzystają z narzędzi AI. Używają ich do tworzenia idealnych CV i listów motywacyjnych, co sprawia, że pracodawcom coraz trudniej ocenić, czy dana osoba rzeczywiście posiada kwalifikacje i predyspozycje niezbędne do wykonywania oferowanej pracy.

Brak ludzkiego kontaktu

Sztuczna inteligencja utrudniła młodym ludziom znalezienie pracy – sugeruje Jonathan Black, dyrektor biura karier na University of Oxford, w rozmowie z Financial Times. Jak mówi, wykorzystywanie AI do wstępnej selekcji kandydatów „doprowadza studentów do szału".

„Kilka lat temu mieliśmy nagrywane rozmowy wideo, które później oglądał człowiek. Teraz mamy AI, które je analizuje i ocenia kandydatów. To po prostu przygnębiające. Młodzi ludzie wkładają w to mnóstwo wysiłku, a po trzech sekundach dostają automatyczną odmowę," powiedział Black.

Zdaniem Blacka najlepszym sposobem szukania pracy w takich realiach jest nawiązywanie bezpośrednich kontaktów, na przykład podczas stacjonarnych targów pracy. Pozwala to zrobić dobre wrażenie, a następnie aplikować na stanowiska, gdzie ktoś będzie „zwracał uwagę na ich zgłoszenie".

W artykule redakcyjnym brytyjski dziennik Guardian podziela niedawne obawy premiera Andy'ego Burnhama dotyczące zanikania ludzkiego kontaktu w procesie rekrutacji.

Burnham skrytykował powszechne wykorzystywanie platform Zoom i Microsoft Teams do przeprowadzania rozmów kwalifikacyjnych. Zastanawiał się również, czy kandydaci są w stanie w pełni zaprezentować swoje umiejętności i kwalifikacje bez bezpośredniego spotkania z rekruterem.

Jednak Guardian wyraża jeszcze większe obawy dotyczące „jednokierunkowych" rozmów kwalifikacyjnych wideo, podczas których kandydaci proszeni są o udzielenie odpowiedzi na wcześniej nagrane pytania. Gazeta nazywa to „dezorientującym doświadczeniem", ponieważ kandydaci „mówią w próżnię, nie mogąc otrzymać informacji zwrotnej ani odczytać mowy ciała rozmówcy".

„Kandydaci zasługują na coś lepszego. Technologie cyfrowe już teraz zmieniają oblicze rynku pracy dla osób rozpoczynających karierę zawodową. Uczestnicy rozmów kwalifikacyjnych powinni być chronieni przed negatywnymi skutkami rosnącej dominacji tych technologii w procesie rekrutacji," mówi gazeta.

Metamorfoza CV dzięki AI

Polski portal Onet zwraca jednak uwagę na inną stronę problemu, wskazując, że sztuczna inteligencja pozwala każdemu stworzyć idealne CV i zrobić dobre wrażenie podczas rozmowy kwalifikacyjnej, co utrudnia pracodawcom ocenę, które kompetencje są rzeczywiste, a które zostały wygenerowane przez algorytmy.

„Dotychczasowe wskaźniki, takie jak uporządkowane odpowiedzi na pytania, dobry list motywacyjny, dopracowane CV tracą wiarygodność. Zastosowanie sztucznej inteligencji sprawia, że każdy może w kilka chwil przygotować profesjonalne dokumenty aplikacyjne i przekonująco zaprezentować się podczas zdalnych rozmów," podaje portal.

W rozmowie ze szwajcarskim dziennikiem Neue Zürcher Zeitung ekspert ds. HR Gery Brüderlin zgadza się, że wykorzystanie AI pomaga kandydatom znacząco ulepszyć CV i listy motywacyjne, co stwarza nowy dylemat.

„Jeśli wszyscy korzystają z tych narzędzi, dokumenty aplikacyjne stają się praktycznie bezużyteczne jako czynnik pozwalający odróżnić kandydatów od siebie," ostrzega.

Brüderlin sugeruje, że „list motywacyjny jest martwy", ponieważ choć AI potrafi „pięknie" przedstawić informacje, rekruterzy stają przed pytaniem: „Skąd mam wiedzieć, czy ktoś naprawdę nadaje się do tej pracy? Na tym etapie praktycznie nie jesteśmy już w stanie zweryfikować autentyczności aplikacji".

Ponieważ rekruterzy coraz częściej polegają na sztucznej inteligencji przy wyborze kandydatów, powstaje „błędne koło rekrutacji," twierdzi Brüderlin.

„Musimy odejść od tych sztywnych profili opartych na założeniu, że księgowy musi mieć konkretny dyplom, bo w przeciwnym razie nie ma szans na zatrudnienie. W przyszłości będziemy poszukiwać określonych kompetencji i zestawów umiejętności. Potencjał będzie ważniejszy niż to, co kandydat reprezentuje obecnie," dodaje.

Wall Street Journal zauważa, że osoby poszukujące pracy poddają swoje doświadczenie zawodowe „metamorfozie z pomocą AI", aby lepiej dopasować się do oczekiwań pracodawców, ponieważ „pracodawcy coraz częściej umieszczają terminy związane ze sztuczną inteligencją w opisach stanowisk".

„W niektórych przypadkach starają się zdobyć nowe umiejętności, uzyskując certyfikaty potwierdzające ich znajomość tej technologii. W innych wzbogacają swoje CV o modne hasła związane ze sztuczną inteligencją w nadziei, że przyciągną uwagę pracodawców," czytamy w publikacji.

W Rumunii, gdzie firmy również coraz częściej polegają na systemach AI podczas rekrutacji, dziennik Ziarul Financiar twierdzi, że zmiany te oznaczają dla kandydatów „mniej informacji zwrotnych, mniej przejrzyste procesy i rosnącą niepewność co do tego, jak powinni korzystać ze sztucznej inteligencji".

„Paradoks polega na tym, że sztuczna inteligencja może być zarówno przewagą konkurencyjną, jak i źródłem ryzyka. Używana powierzchownie prowadzi do powstawania generycznych aplikacji. Wykorzystana właściwie może pomóc kandydatom lepiej określić swoją pozycję zawodową, dopracować sposób komunikowania swoich atutów i lepiej przygotować się do rozmów kwalifikacyjnych," zauważa gazeta.

Najpierw umiejętności?

Polski dziennik Rzeczpospolita zwraca uwagę na kolejną zmianę, jaką sztuczna inteligencja wprowadziła na rynek pracy: pracodawcy coraz częściej skupiają się na umiejętnościach i kompetencjach kandydatów, a nie na ich poprzednich stanowiskach.

To część globalnego trendu znanego jako „skills first" („najpierw umiejętności"), co pokazuje badanie przeprowadzone przez firmę rekrutacyjną Michael Page. Jej przedstawicielka w Polsce, Sylwia Podpłońska, mówi, że ta transformacja rozpoczęła się w wyniku zmian technologicznych i biznesowych, a także ogólnego poczucia niepewności na rynku pracy.

„Firmy często nie są w stanie jasno określić, jak dane stanowisko będzie wyglądało za kilka miesięcy, dlatego coraz rzadziej szukają wyłącznie kandydatów idealnie dopasowanych do konkretnej roli. Zamiast tego stawiają na osoby z potencjałem, które szybko się uczą, potrafią się dostosować i dobrze funkcjonują w zmieniającym się środowisku," mówi.

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Marlena Zagórska