Czy zbliżenie Hiszpanii i Chin grozi jedności Europy?

Około 15 chińskich artystów w czerwonych strojach pozuje z dużymi okrągłymi lampionami pomalowanymi na złoto i srebrno
Podpis zdjęcia, Na otwarciu festiwalu La Mercè w Barcelonie wystąpili chińscy artyści z wirującymi lampionami
Data publikacji
Czas czytania: 4 min

Festiwal La Mercè w Barcelonie dostarczył w tym roku nietypowego symbolu zmian zachodzących w Europie.

Na ulicach miasta - obok tradycyjnych artystów z Katalonii - tańczyły chińskie smoki. Na zagraniczne miasto-gościa honorowego festiwalu wybrano Szanghaj. To pierwsza azjatycka metropolia, która została w ten sposób uhonorowana.

Według wiceburmistrza Szanghaju, Lu Shana, uroczystość ucieleśniała duchową wspólnotę dwóch kultur. Zwracała też uwagę na szersze polityczne realia: choć znaczna część Europy wciąż podchodzi do Chin z nieufnością, Pekin i Madryt zacieśniają więzi.

Hiszpański premier Pedro Sánchez wielokrotnie spotykał się w ostatnich latach z prezydentem Xi Jinpingiem. Publicznie nawoływał też do poprawy relacji UE z Chinami - zwłaszcza w czasach, gdy spada zaufanie do kierowanych przez Donalda Trumpa Stanów Zjednoczonych.

Podejście Madrytu frustruje niektórych z jego europejskich partnerów, którzy coraz częściej postrzegają Chiny jako strategicznego rywala i zagrożenie dla bezpieczeństwa.

Krytycy rządu Sáncheza prywatnie kwestionują, czy otwartość Hiszpanii na chińskie inwestycje nie zagraża wspólnej polityce gospodarczej UE.

Nie tylko Hiszpania jest dziś otwarta na nieoczekiwane sojusze.

Obawy o wiarygodność USA - w obszarze handlu, obrony i polityki zagranicznej - skłaniają europejskie rządy do zawierania partnerstw, które ich zdaniem służą ich własnym interesom narodowym. Ich wybory rodzą czasem napięcia wewnątrz UE i NATO.

Egoizm czy pragmatyzm?

Ubrani w ciemne garnitury Pedro Sanchez i Xi Jingping ściskają sobie dłonie. Za nimi ustawiono duże flagi Hiszpanii i Chin.
Podpis zdjęcia, Pedro Sanchez wielokrotnie spotykał się z prezydentem Chin Xi Jinpingiem

Najwyraźniejsze rozbieżności występują w sprawie Chin.

Niemcy i Francja popierają bardziej zdecydowane środki mające chronić przemysł UE przed silnie dotowaną chińską konkurencją i ograniczyć nasilającą się nierównowagę handlową.

Europejskie rządy są też zaniepokojone bliskimi relacjami Pekinu z Rosją, zwłaszcza po pełnoskalowej inwazji Kremla na Ukrainę.

W tym kontekście Hiszpania bywała oskarżana o przedkładanie własnego interesu nad europejską solidarność.

Victor Cortizo, prawnik i specjalista ds. relacji chińsko-hiszpańskich, przekonuje, że stanowisko Madrytu to czysty pragmatyzm. Jego zdaniem każdy kraj dąży ostatecznie do sojuszy, które wzmacniają jego gospodarkę i bezpieczeństwo - nawet jeśli oznacza to różnice zdań z tradycyjnymi sojusznikami.

Rozmawiamy w pobliżu stacji końcowej najdłuższej na świecie kolejowej trasy towarowej, łączącej Madryt z oddalonym o 13 tys. kilometrów chińskim miastem Yiwu.

Według Cortizo rozwijające się więzi gospodarcze między Hiszpanią a Chinami to dowód pragmatyzmu hiszpańskich władz.

Coraz więcej chińskich inwestycji

Chińskie inwestycje w Hiszpanii gwałtownie wzrosły - szczególnie te związane z pojazdami elektrycznymi, bateriami i zaawansowanymi technologiami wytwarzania.

Według ICEX, hiszpańskiej agencji promocji handlu, chińskie firmy intensywnie inwestują w fabryki baterii i zakłady produkcji pojazdów. Według Cortizo Hiszpania może stać się jednym z preferowanych przez Pekin kierunków inwestycyjnych w Europie.

Choć największym zagranicznym inwestorem w Hiszpanii pozostają Stany Zjednoczone, amerykańskie inwestycje spadły, a chiński kapitał zyskuje na znaczeniu.

Zmienia się również opinia publiczna. Według sondaży Chiny ocenia dziś pozytywnie około 54% Hiszpanów, a USA - tylko 30%.

To częściowo efekt frustracji polityką Trumpa. Cła, presja ekonomiczna i spory o wydatki na obronę zaszkodziły wizerunkowi Stanów Zjednoczonych. Z kolei Chiny są postrzegane przez niektóre hiszpańskie firmy jako przewidywalny partner handlowy.

Chińskie inwestycje przynoszą też wymierne korzyści. To, że chiński producent samochodów Chery ulokował produkcję w Hiszpanii, przyczyniło się do ożywienia rodzimej marki motoryzacyjnej Ebro.

Do innych dużych inwestorów należą producent akumulatorów CATL i zajmująca się magazynowaniem energii firma Hithium.

Biały napis Huawei i logo firmy w kształcie pomarańczowego liścia przymocowane do górnej krawędzi metalowej konstrukcji. Niżej dwa duże niebieskie ekrany
Podpis zdjęcia, Przetarg na zarządzanie poufnymi danymi z hiszpańskich podsłuchów sądowych wygrała firma Huawei

Gospodarczy sojusz Hiszpanii i Chin wywołuje obawy w innych częściach Europy. Według sceptyków chińskie firmy lokują produkcję w UE częściowo po to, by uniknąć ceł nałożonych na pojazdy elektryczne importowane z samych Chin.

Komentatorzy zwracają też uwagę, że sektory o strategicznym znaczeniu mogą popadać w coraz większą zależność od Pekinu.

Miguel Otero, analityk ds. Chin w Królewskim Instytucie Elcano w Madrycie, przekonuje, że w działaniach hiszpańskiego rządu nie ma niczego niecodziennego. Mówi, że również Francja, Niemcy i Włochy utrzymują szeroko zakrojone stosunki z Chinami.

Według Otero Hiszpania nie uzależnia się od Pekinu, ale dąży do dywersyfikacji międzynarodowych partnerstw w momencie, gdy słabnie wiara w tradycyjne sojusze.

Kwestie ekonomiczne stanowią jednak tylko część debaty. Kontrowersje budzą również kwestie bezpieczeństwa.

Rząd Sáncheza pielęgnował relacje z chińskimi firmami mimo zastrzeżeń swoich sojuszników.

W wielu częściach Europy pod lupą znalazł się chiński producent turbin wiatrowych Ming Yang. Obawy o bezpieczeństwo narodowe wyrażały m.in. Niemcy i Wielka Brytania.

Hiszpańskie władze spotkały się z krytyką po przyznaniu chińskiemu gigantowi telekomunikacyjnemu Huawei kontraktu dotyczącego zarządzania poufnymi danymi z podsłuchów sądowych. Madryt wielokrotnie zaprzeczał, by stwarzało to zagrożenie dla bezpieczeństwa.

Sojusze na trudne czasy

Działania Hiszpanii wpisują się w trend obserwowany w całej Europie.

Finlandia dzieli z Rosją granicę o długości 1,3 tys. km. Po pełnoskalowej inwazji Moskwy na Ukrainę Finowie porzucili wieloletnią neutralność i przystąpili do NATO.

Jednak wskutek wątpliwości, czy USA udzielą w potrzebie wsparcia sojuszowi, Helsinki zacieśniły też więzi obronne z Izraelem.

Finlandia zakupiła zaawansowaną izraelską technologię obronną, w tym systemy obrony powietrznej i przeciwrakietowej David's Sling (ang. proca Dawida) i pociski przeciwpancerne Spike.

Zakupy wywołały kontrowersje, zwłaszcza w kontekście działań Izraela w Strefie Gazy. Jednak fińscy przywódcy przekonują, że w coraz bardziej niebezpiecznym otoczeniu priorytetem musi być bezpieczeństwo narodowe. Finlandia uważa gotowość do obrony za egzystencjalną konieczność.

Podobne kalkulacje prowadzi Grecja. Ateny - od dawna zaniepokojone napięciami z sąsiednią Turcją - podpisały z Izraelem ważną umowę obronną, obejmującą zaawansowane systemy obrony przeciwrakietowej i przeciwdronowej.

Choć wielu Greków solidaryzuje się z Palestyńczykami, duża część społeczeństwa uważa wzmocnienie bezpieczeństwa narodowego za nadrzędny priorytet.

Nieformalne ugrupowania wewnątrz Unii nie są niczym nowym. Kraje od dawna współpracują w ramach mniejszych sojuszy i bloków regionalnych skupionych na wspólnych interesach.

Jednak urzędnicy UE i NATO obawiają się, że obecna presja geopolityczna jest bezprecedensowa.

Przekonują, że Europa realizująca dziesiątki odrębnych strategii może ostatecznie na tym stracić. Zwolennicy wspólnej polityki argumentują, że słabsza koordynacja będzie korzystna dla rywali - jak Rosja i Chiny - którzy woleliby, by kontynent był podzielony i niezdolny do mówienia jednym głosem.

Przy tłumaczeniu tego artykułu, który oryginalnie był napisany w języku angielskim, użyto narzędzi AI. Dziennikarz BBC sprawdził tłumaczenie przed publikacją. Więcej o tym, jak używamy AI.

Edycja: Joanna Kozłowska