Ukraińska poczta rozwozi pod ostrzałem leki i emerytury

Ukraińcy gromadzą się wokół biało-żółtej furgonetki pocztowej w miejscowości na zachód od Zaporoża.
Podpis zdjęcia, Ukraińska poczta rozwozi mieszkańcom przyfrontowych miejscowości leki i pieniądze z emerytury
    • Autor, James Landale
  • Data publikacji
  • Czas czytania: 5 min

Każdego ranka Ihor Smilański spogląda na ogromną mapę Ukrainy wiszącą na ścianie jego biura. Decyduje, gdzie jego pracownicy mają narazić się na niebezpieczeństwo.

Jego współpracownicy na bieżąco przekazują mu informacje o rosyjskich atakach. On kieruje zespołami, ważąc potencjalne korzyści operacyjne wobec ryzyka utraty zdrowia lub życia.

Smilański nie jest dowódcą wojskowym. Jest szefem Ukrposzty - ukraińskiej poczty państwowej.

Każdego dnia musi decydować, jak daleko w „strefę śmierci" wzdłuż linii frontu - gdzie zagrożenie atakami dronów jest nieustanne - wysłać listonoszy i listonoszki.

„Jeśli dziś będzie zbyt niebezpiecznie, nie pojedziemy," powiedział Smilański. „Pojedziemy jutro albo w inne miejsce. Kluczowe jest, by potrafić szybko dostosowywać się do sytuacji.''

Ukrposzta zajmuje się nie tylko doręczaniem listów i paczek. Wypłaca emerytury w gotówce, przyjmuje opłaty za media oraz dostarcza żywność i leki osobom najbardziej potrzebującym.

Dzięki temu stanowi niezbędne wsparcie dla milionów ubogich i starszych Ukraińców mieszkających w odległych wsiach, gdzie sklepy są rzadkością, a podróże do miasta są kosztowne i niebezpieczne.

W rozległym, głównie wiejskim kraju wyniszczonym wojną Ukrposzta jest jednym z filarów państwa.

Mapa Ukrainy przedstawiająca obszary pod rosyjską kontrolą wojskową.
Podpis zdjęcia, Obszary Ukrainy kontrolowane przez rosyjskie wojska

To właśnie dlatego Rosja wzięła ją za cel. W ostatnich miesiącach nasiliły się ataki nie tylko na listonoszy, ale także sortownie i centra logistyczne. Kreml twierdzi, że są odwetem za ataki Ukrainy na rosyjskie platformy sprzedaży internetowej, jak Wildberries.

Smilański rozmawiał w nami w okazałym biurze z czasów sowieckich, z którego roztacza się widok na kijowski Majdan. Powiedział:

„Jeśli nie pojedziemy do danej wioski, mieszkańcy zostaną bez podstawowych dostaw. Bez żywności. Bez leków. Będą musieli radzić sobie sami. Jeśli jednak pojedziemy, mogą opóźnić decyzję o ewakuacji z terenów, które prawdopodobnie powinni już opuścić.''

Zagrożeń jest wiele. Jeśli furgonetka pocztowa pojawi się bez zapowiedzi, szybko może zgromadzić się wokół niej tłum ludzi. Wszyscy staną się wtedy łatwym celem dla rosyjskiego operatora drona.

Z kolei wcześniejsze poinformowanie mieszkańców o przyjeździe może skutkować wyciekiem informacji.

„Czy to stwarza zagrożenie? Oczywiście," powiedział Smilański. „Są osoby sympatyzujące z Rosją, które mogą przekazać [jej siłom] informacje o lokalizacji nadjeżdżającej furgonetki pocztowej.''

Jeśli Smilański nie wyśle furgonetki do danej miejscowości, spotyka się z krytyką.

„Dostajesz wiadomości od mieszkańców tych wiosek: 'Zawiedliście nas. Nie przyjechaliście...' Ale jeśli wyślę tam samochód, mogę narazić życie kierowcy.''

Smilański uważa, że Rosja celowo atakuje pracowników poczty ze względu na ich kluczową rolę dla funkcjonowania społeczeństwa. Przekonuje, że pomagają ludziom przetrwać mimo działań wojennych i surowych zim.

„To nie przypadek, to celowe działanie," powiedział. „Atakując Ukrposztę, wywierają presję na ludzi, którzy są zależni od przyjazdu naszej furgonetki". Rosja twierdzi, że nie atakuje ludności cywilnej.

Według Ukrposzty od 2022 roku uszkodzonych zostało kilkaset placówek i pojazdów pocztowych, a ponad 50 pracowników straciło życie - zarówno na linii frontu, jak i podczas wykonywania obowiązków służbowych.

Mocno uszkodzona witryna sklepowa z napisem „Ukrposzta” po ukraińsku. Szyby są wybite, a na chodniku leży rozbite szkło. Samochód zaparkowany na zewnątrz placówki ma rozbitą przednią szybę.
Podpis zdjęcia, Zdjęcie archiwalne przedstawia placówkę Ukrposzty uszkodzoną podczas kwietniowych ataków na Kijów

Towarzyszyliśmy Katerynie Marynycz - 38-letniej kierowniczce poczty z okolic Zaporoża, miasta położonego niedaleko południowej linii frontu.

Po pełnoskalowej inwazji Rosji straciła dom i męża. Przeniosła się do tego regionu, by zacząć życie na nowo. Przez dwa lata prowadziła placówkę pocztową we wsi Łukaszewo. Jednak w marcu budynek zniszczył rosyjski dron atakujący pobliską jednostkę wojskową.

Gdy pocztowa furgonetka zatrzymała się, wokół szybko zgromadzili się starsi mieszkańcy. Marynycz siedziała na przednim fotelu pasażera z opuszczoną szybą, wypłacając gotówkę i przyjmując opłaty.

Jedna z klientek, Nadia, powiedziała, że jest wdzięczna za tę pomoc.

„Mamy bardzo daleko do Zaporoża. Szczególnie teraz, gdy wszędzie wokół nas trwają ataki. To naprawdę dobrze, że tu przyjeżdżają.''

77-letnia Ołeksandriwna przyszła w fioletowym szlafroku, podpierając się kulą. Gdy zapytałem ją, co zrobiłaby bez Kateryny, odpowiedziała:

„Bylibyśmy w opałach! Dopiero wyszłam ze szpitala po udarze. Skąd miałabym wziąć leki?"

64-letni Mykoła zwrócił uwagę na inną korzyść z poczty dla społeczności składającej się głównie ze starszych osób.

Przyjazd furgonetki „to jeden z niewielu miłych momentów w miesiącu," powiedział. „Można wyjść z domu, porozmawiać z ludźmi, odebrać emeryturę i wrócić do domu.''

Dla wielu mieszkańców odległych miejscowości Kateryna może być ostatnim łącznikiem z ukraińskim państwem.

Listonoszka ma nadzieję, że jej klienci są z niej dumni.

„Kochają mnie, potrzebują mnie," powiedziała nam. „Czekają na mnie. Czasami dzwonią do mnie, zwłaszcza po atakach na Zaporoże, i pytają, co u mnie. Jesteśmy jak wielka rodzina. Traktuję ich jak własne babcie i dziadków".

Kateryna Marynycz siedzi w żółto-czarnej koszulce na przednim siedzeniu furgonetki pocztowej.
Podpis zdjęcia, Kateryna Marynycz straciła podczas wojny dom i męża. Rosja zniszczyła też placówkę poczty, którą prowadziła

Ataki na Ukrposztę są częścią szerszej eskalacji rosyjskich działań przeciw Ukrainie. Moskwa nasiliła ataki dronów na infrastrukturę cywilną, w tym przedsiębiorstwa, infrastrukturę energetyczną, sieci transportowe i przejścia graniczne.

Analitycy oceniają, że wobec impasu rosyjskiej ofensywy na wschodzie kraju Moskwa szuka innych sposobów na wywarcie presji na Kijów.

Ze względów bezpieczeństwa Kateryna zawsze podróżuje ze swoim partnerem Sławą, który prowadzi furgonetkę.

Gdy ona przygotowuje wypłaty gotówki, on pracuje z tyłu pojazdu, przyjmując i wydając paczki oraz dostarczając żywność i wodę. Dla własnego bezpieczeństwa nosi też broń: furgonetki pocztowe przewożą znaczne ilości gotówki.

Oboje zakładają kamizelki kuloodporne, gdy pracują blisko linii frontu. W furgonetce mają też antenę pozwalającą im śledzić lokalizację dronów FPV, które czynią okolice frontu wyjątkowo niebezpiecznymi. Widzieli już drony podczas pracy, jednak do tej pory udało im się uniknąć ataku.

Kateryna przyznaje, że jej praca jest niebezpieczna, ale nie chciałaby jej zmieniać.

„To moja praca," powiedziała. „Jeśli nie ja, kto ją wykona?"

Obrona Ukrainy ma wiele twarzy. Nie zawsze zależy od ludzi z bronią w rękach.

Dodatkowy reportaż: Mariana Matwiejczuk

Tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu użyto narzędzi AI, w ramach projektu pilotażowego.

Opracowanie: Julita Waleskiewicz